niedziela, 17 lutego 2013

Tiramisu z malinami i borówką amerykańską


Jak już wspominałam na FB, zepsuł mi się piekarnik. A skoro już zostałam dotknięta tym kataklizmem, postanowiłam bardziej zagłębić się w temat ciast bez pieczenia.

Jako pierwsze zrobiłam moje ukochane tiramisu. Tym razem - w ramach zaklinania lata - zmodyfikowałam je, dodając do połowy masy maliny oraz borówki amerykańskie. Wyszło super-hiper pyszne i baaardzo owocowe :-)

Co będzie potrzebne?
(na blachę o wym. ok. 25x30 cm)
  • 2 opakowania podłużnych biszkoptów (tzw. "ladyfingers")
  • 1 szklanka bardzo mocnej kawy (zaparzyłam w kafeterce 3 czubate łyżki kawy mielonej)
  • 1 szklanka likieru migdałowego amaretto
  • 4 żółtka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej 
  • 1 kg serka mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 4 łyżki likieru amaretto
  • 250 g mrożonych malin
  • 125 g borówki amerykańskiej
  • gorzkie kakao do wypieków (do oprószenia)
+ mikser, 2 miski, miseczka, blacha o wym. ok. 25x30 cm

Jak to zrobić?

Zaparzamy kawę, dolewamy do niej amaretto, odstawiamy na bok.

Jajka sparzamy, oddzielamy żółtka od białek. Żółtka wkładamy do dużej miski, zasypujemy cukrem, dodajemy pastę waniliową i ubijamy mikserem na kogel-mogel, aż do uzyskania jasnego, puszystego kremu.

Do kogla-mogla dodajemy powoli serek mascarpone (w 4 porcjach, 250 g na jeden raz), za każdym razem dokładnie ubijając. Dodajemy 4 łyżki amaretto.

W osobnej misce ubijamy śmietanę kremówkę aż będzie sztywna. Przekładamy ją do masy mascarpone i delikatnie, na wolnych obrotach, mieszamy wszystko mikserem do dokładnego połączenia.

Powstałą masę dzielimy na pół. Jedną część odstawiamy na bok, a do drugiej dodajemy rozmrożone maliny. Trzeba bardzo uważać na ilość soku. Najlepiej maliny odsączyć i wrzucić do masy same owoce, a następnie, jeśli uznacie, że masa jest nadal bardzo gęsta, można stopniowo dodać soku, pilnując, by krem się za bardzo nie rozrzedził.

Na sam koniec do masy malinowej dodajemy borówkę amerykańską i delikatnie mieszamy.

Biszkopty maczamy dokładnie w kawie z dodatkiem amaretto i układamy obok siebie (bardzo ściśle) w blasze do pieczenia. Na pierwszą warstwę biszkoptów wykładamy krem malinowy. Na kremie malinowym znowu układamy namoczone biszkopty, a na nich kolejną warstwę kremu (białą). Oprószamy z wierzchu gorzkim kakao.

Przechowujemy w lodówce do tygodnia. 

Smacznego!!! ^^







11 komentarzy:

  1. wygląda bardzo smakowicie ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. oby Ci się udało przywołać to lato, albo chociaż wiosnę :) zachwycam się łyżeczkami i szpatułką, piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglada niesamowicie!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne to tiramisu ! Chętnie bym zjadła trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za taki kawałek ciasta oddałabym wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko - w sumie nigdy nie jadłam klasycznego tiramisu(aż wstyd się przyznać), ale na takie, w tej uroczej wersji owocowej koniecznie się skuszę! *___*

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda obłędnie, musi smakować fantastycznie :) Dziękujemy za zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Owocowe tiramisu jest tym, na co mam ochotę :-)
    Jak zwykle przepiękne zdjęcia!

    Pozdrawiam serdecznie!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale kolory ma to tiramisu ;o To musi być tak bardzo pyszne!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy artykuł. Jestem pod wielkim wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga! Uprzejmie proszę o pozostawienie komentarza. Konstruktywna krytyka jest mile widziana :-)