Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z alkoholem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z alkoholem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Lody chałwowe


Lodziarnia w domu? Czemu nie! Poniżej przepis na bezmaszynkowe lody chałwowe (bez jajek!).

Inspiracja pochodzi ze strony Kukbuka*

*Istotnie zmieniłam ilość mleka skondensowanego - przy wklepywaniu przepisu musiało im chyba uciec jedno "0" :-)

Co będzie potrzebne?
(na ok. 800 ml lodów)
  • 400 ml słodzonego mleka skondensowanego
  • 400 ml dobrze schłodzonej śmietanki 36%
  • 180 g pasty tahini
  • 4 łyżki rumu lub brandy (ja użyłam tej drugiej)
  • kilka łyżek uprażonych ziaren sezamu (ozdoba - z roztargnienia posypałam nieuprażonymi :D)
+ mikser, miska, garnek, co najmniej litrowy pojemnik na lody (z przykrywką)

Jak to zrobić?

W misce łączymy ze sobą śmietankę oraz mleko skondensowane. Ubijamy do momentu, w którym masa stanie się puszysta, ale nie sztywna (niemniej widać już na niej będzie wzorki od miksera).

Tahini łączymy z czterema łyżkami masy śmietanowej i mieszamy do połączenia. Przelewamy do reszty masy śmietanowej i ubijamy mikserem przez chwilkę, aż wszystko dokładnie się wymiesza.

Dodajemy alkohol i znowu przez chwilkę miksujemy.

Przelewamy do pojemnika na lody, przykrywamy i mrozimy przez kilka godzin (u mnie przez noc).

Lody po wyjęciu z zamrażarki, dzięki dodatkowi alkoholu, nie są twarde jak skała, niemniej przed podaniem powinny odstać kilka minut w temperaturze pokojowej.

Smacznego! :-)




niedziela, 20 października 2013

Czekolada na mleku z Cointreau



Pijana czekolada w lżejszej kalorycznie wersji - bez śmietanki. Idealna na chłodny wieczór, spędzany z ulubioną książką pod kocykiem :-)

Co będzie potrzebne?
(na dwie porcje po 250 ml każda)

  • 200 g czekolady deserowej (u mnie Wedel)
  • 2 szklanki mleka 3,2%
  • 1 łyżka cukru waniliowego (najlepiej domowej roboty)
  • 4 łyżki likieru Cointreau
+ garnuszek, szpatułka do mieszania, filiżanki


Jak to zrobić?

Mleko wlewamy do garnuszka, czekoladę łamiemy w kostki i wrzucamy do mleka, dosypujemy cukier.

Całość podgrzewamy na średnim ogniu do roztopienia, cały czas mieszając (BARDZO WAŻNE!!! Nie wolno dopuścić do tego, by czekolada przywarła do dna garnka).

Gdy uzyskamy jedwabistą konsystencję (gotowanie zajmie ok. 5 minut), zdejmujemy czekoladę z ognia i dolewamy likier. Mieszamy. Przelewamy do filiżanek i pijemy ze smakiem :-)

Smacznego!

PS: U góry mój pierwszy gif ;-)






niedziela, 17 lutego 2013

Tiramisu z malinami i borówką amerykańską


Jak już wspominałam na FB, zepsuł mi się piekarnik. A skoro już zostałam dotknięta tym kataklizmem, postanowiłam bardziej zagłębić się w temat ciast bez pieczenia.

Jako pierwsze zrobiłam moje ukochane tiramisu. Tym razem - w ramach zaklinania lata - zmodyfikowałam je, dodając do połowy masy maliny oraz borówki amerykańskie. Wyszło super-hiper pyszne i baaardzo owocowe :-)

Co będzie potrzebne?
(na blachę o wym. ok. 25x30 cm)
  • 2 opakowania podłużnych biszkoptów (tzw. "ladyfingers")
  • 1 szklanka bardzo mocnej kawy (zaparzyłam w kafeterce 3 czubate łyżki kawy mielonej)
  • 1 szklanka likieru migdałowego amaretto
  • 4 żółtka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej 
  • 1 kg serka mascarpone
  • 500 ml śmietany kremówki 36%
  • 4 łyżki likieru amaretto
  • 250 g mrożonych malin
  • 125 g borówki amerykańskiej
  • gorzkie kakao do wypieków (do oprószenia)
+ mikser, 2 miski, miseczka, blacha o wym. ok. 25x30 cm

Jak to zrobić?

Zaparzamy kawę, dolewamy do niej amaretto, odstawiamy na bok.

Jajka sparzamy, oddzielamy żółtka od białek. Żółtka wkładamy do dużej miski, zasypujemy cukrem, dodajemy pastę waniliową i ubijamy mikserem na kogel-mogel, aż do uzyskania jasnego, puszystego kremu.

Do kogla-mogla dodajemy powoli serek mascarpone (w 4 porcjach, 250 g na jeden raz), za każdym razem dokładnie ubijając. Dodajemy 4 łyżki amaretto.

W osobnej misce ubijamy śmietanę kremówkę aż będzie sztywna. Przekładamy ją do masy mascarpone i delikatnie, na wolnych obrotach, mieszamy wszystko mikserem do dokładnego połączenia.

Powstałą masę dzielimy na pół. Jedną część odstawiamy na bok, a do drugiej dodajemy rozmrożone maliny. Trzeba bardzo uważać na ilość soku. Najlepiej maliny odsączyć i wrzucić do masy same owoce, a następnie, jeśli uznacie, że masa jest nadal bardzo gęsta, można stopniowo dodać soku, pilnując, by krem się za bardzo nie rozrzedził.

Na sam koniec do masy malinowej dodajemy borówkę amerykańską i delikatnie mieszamy.

Biszkopty maczamy dokładnie w kawie z dodatkiem amaretto i układamy obok siebie (bardzo ściśle) w blasze do pieczenia. Na pierwszą warstwę biszkoptów wykładamy krem malinowy. Na kremie malinowym znowu układamy namoczone biszkopty, a na nich kolejną warstwę kremu (białą). Oprószamy z wierzchu gorzkim kakao.

Przechowujemy w lodówce do tygodnia. 

Smacznego!!! ^^







wtorek, 6 listopada 2012

Rogate cupcakes kakaowe z burbonem


Zanim zamieszczę przepis na sos grzybowy, uraczę Was recepturą na spektakularne babeczki wypełnione kremem budyniowym na bazie mleka i burbonu, zwieńczone bezą przypiekaną palnikiem do crème brûlée, smakującą niczym znane wszystkim milusińskim ciepłe lody (jeden z ulubionych smaków mojego dzieciństwa ;D).

Stanowczo jest to deser dla ludzi, którzy lubią specyficzny smak whisky oraz zniewalającą słodycz bezy. Jako że sama niekoniecznie należę do pierwszej z grup, następnym razem zamienię burbon na amaretto - będzie pasować idealnie :-)

Przepis na bezę szwajcarską (i pomysł na rogatą bezę) ściągnęłam od PrettyBaked.


Co będzie potrzebne?
(ok. 20 babeczek)

Babeczki:
  • 200 g mąki pszennej
  • 160 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 40 g ciemnego kakao do wypieków
  • 2 duże jajka
  • 180 ml maślanki
  • 150 g masła (bardzo miękkiego)
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
+ mikser, miska, piekarnik, forma do muffinków, ewentualnie papilotki

Masa budyniowa:
  • 1 i 1/4 szklanki mleka 3,2% (+ ew. 1/4 szklanki, jeśli masa okaże się za gęsta)
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 50 g cukru
  • 40 g mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki burbonu (albo innego ulubionego smakowego alkoholu: Amaretto, Cointreau)
  • 30 g masła
+ garnuszek

Beza szwajcarska:
  • 4 białka (ok. 140 g)
  • 200 g cukru
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
+ miska i garnek do kąpieli wodnej, mikser, palnik do crème brûlée

Jak to zrobić?

Babeczki:

Składniki muszą być w temperaturze pokojowej!

Wszystkie ingrediencje wsypujemy tudzież wlewamy do dzieży robota kuchennego (miksera) albo malaksera. Mieszamy do momentu połączenia (niezbyt długo, jednakże pozbywając się grudek).

Powstałą masę rozlewamy do papilotek i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg) do tzw. "suchego patyczka" - ok. 15-20 minut (jak zwykle trzeba wyczuć piekarnik). Uważamy, żeby nie przesuszyć ciasta!

Wyjmujemy na kratkę i studzimy. Wydrążamy łyżeczką spore kratery (ciasto, które pozostanie nam po tym procederze możemy wykorzystać do zrobienia cake popsów), nadziewamy ostudzonym kremem budyniowym. 

Masa budyniowa:

Mleko i pastę waniliową doprowadzamy w garnuszku do wrzenia.

W międzyczasie w osobnej miseczce mieszamy rózgą resztę składników (wszystkie OPRÓCZ masła), odstawiamy na bok.

1/3 doprowadzonego do wrzenia mleka wlewamy powoli do reszty połączonych składników, cały czas je mieszając (przydaje się tutaj druga para rąk). Dokładnie wymieszaną masę wlewamy do gotującego się mleka, doprowadzamy do wrzenia i cały czas mieszając gotujemy jeszcze przez 2 minuty aż porządnie zgęstnieje. Odstawiamy, dodajemy masło i intensywnie mieszamy do jego rozpuszczenia. Przykrywamy folią tak, aby dotykała ona powierzchni masy (nie powstanie wtedy kożuch) i odstawiamy do wystygnięcia.

Nadziewamy babeczki.

Beza szwajcarska:

Białka i cukier umieszczamy w temperaturoodpornej misce, którą stawiamy na garnku z gotującą się wodą (dno miski nie może dotykać wody w garnku - zawartość ma się ogrzewać wyłącznie dzięki parze wodnej). Mieszamy rózgą dość intensywnie aż cukier całkowicie się rozpuści, a biała leciutko ubiją. Zestawiamy miskę z garnka i dalej ubijamy białka mikserem aż do momentu, w którym beza zrobi się biała, bardzo gęsta i lśniąca, a  jej temperatura spadnie do temperatury otoczenia.

Bezę nakładamy po wielkiej łyżce na każdą babeczkę, a następnie palcami albo wypukłą częścią łyżeczki "dziabdziamy" jej powierzchnię aż powstaną charakterystyczne rogi. Następnie palnikiem do crème brûlée opalamy bezę tak, aby jej powierzchnia była lekko chrupka, a wnętrze nadal miękkie.

Gotowe babeczki przechowujemy w lodówce, maksymalnie do 3 dni.

Smacznego! :-)





wtorek, 28 sierpnia 2012

Biała Pavlova


Cóż, czasami życie każe nam weryfikować nasze misternie uknute plany. Ja na ten przykład bardzo chciałam zrobić francuskie macaroons z czekoladowym ganache (do tej pory zawsze mi wychodziły i były pyszne), ale skończyła mi się ciężko dostępna mąka migdałowa (nie ta paskudna, w której latają brązowe skórki i niezmielona odpowiednio drobno, ale piękna, z blanszowanych migdałów i bielusieńka). Niewiele myśląc poleciałam do sklepu i kupiłam migdały bez skórek, po czym pełna zapału, już w domu, dorwałam się do mojego ceramicznego młynka Kyocery, który kupiłam w sumie tylko po to, by móc te migdały kiedyś zmielić (kawy nie pijam w ogóle) i... Zadanie mnie przerosło. Nie wiem, ile czasu musiałabym kręcić tym młynkiem, by ukręcić 110 g mąki migdałowej, ale podejrzewam, że można by go liczyć w eonach. W ten oto sposób zamiast makaroników z przepisu Tartalette powstała biała Pavlova z przepisu Doroty z Moich Wypieków (która z kolei zaczerpnęła ze źródła w postaci Szellki) - odpowiednio zmodyfikowana, bo nie miałam na podorędziu ani mąki ziemniaczanej ani białego octu winnego.

Bywa. Nagrody pocieszenia też potrafią być pyszne :-)

P.S.: poszukuję elektrycznego młynka do kawy...

Co będzie potrzebne?

  • 6 białek (schłodzonych w lodówce)
  • 300 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej (ja dałam 1 łyżeczkę budyniu śmietankowego niesłodzonego - w proszku)
  • 1 łyżeczka białego octu winnego (ja dałam 2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z limonki)
  • 500 ml śmietany kremówki 36% (schłodzonej)
  • 250 g serka mascarpone
  • 2 łyżki likieru Cointreau
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • ulubione owoce (u mnie, z braku laku, nektarynki i winogrona)
+ mikser, piekarnik, blacha do pieczenia, papier do pieczenia

Jak to zrobić?

Nagrzewamy piekarnik do 180°C (termoobieg lub góra-dół).

Białka ubijamy na sztywno, dodając pod koniec po jednej łyżce cukru, łyżeczkę mąki ziemniaczanej (budyniu) i łyżeczkę octu winnego (soku z limonki). Masa ma być bardzo gęsta i lśniąca.

Na papierze do pieczenia rysujemy okrąg o średnicy 23 cm (lub mniejszej - beza trochę urośnie i "rozejdzie się" na boki, więc w ostatecznym rozrachunku będzie miała nawet 26-27 cm) po czym papier przenosimy na blachę.

Ubitą masę białkową przekładamy na papier i rozsmarowujemy w granicach narysowanego okręgu. Ma być bardzo wysoka.

Bezę wstawiamy do nagrzanego piekarnika i po 5 minutach pieczenia skręcamy temperaturę do 150°C. Pieczemy jeszcze 90 minut, po czym studzimy w uchylonym piekarniku.

Rada: jeśli beza zaczyna zbyt mocno się rumienić, należy przykryć ją z góry folią aluminiową.

Pora na krem.

Kremówkę ubijamy na sztywno mikserem, dodając na koniec serek mascarpone. Cukrzymy, jeśli taka nasza wola (aczkolwiek sama beza jest już, według mnie, wystarczająco słodka), dodajemy pastę waniliową i likier pomarańczowy (lub inny ulubiony).

Wykładamy na bezę na godzinę przed podaniem deseru. Przyozdabiamy ulubionymi owocami.

Smacznego!





sobota, 18 sierpnia 2012

Zabaglione (zabajone)



Dzisiaj zabajone, czyli kogel-mogel ubijany na parze z winem marsala - deser tylko dla dorosłych :-)

Poniższy przepis stanowi również jeden z elementów przygotowania lodów o tym samym smaku. Jak tylko dorobię się sorbetiery do mojego Kitchen Aida, zamieszczę na nie przepis.

Co będzie potrzebne?
(na 2 porcje)

  • 4 żółtka
  • 80 g drobnego cukru do wypieków
  • 1/3 szklanki (80 ml) białego wina Marsala (słodkiego)
  • malina, borówka, mięta (do przybrania)

+ garnek, metalowa lub ceramiczna misa, metalowa trzepaczka, 2 kieliszki

Jak to zrobić?

W garnku zagotowujemy tyle wody, by po oparciu o garnek misy nie dotykała ona do jej powierzchni. Zmniejszamy ogień do małego.

Do miski wrzucamy żółtka, wsypujemy cukier (musi być drobny, by łatwo się rozpuścił) i wlewamy wino. Mieszamy trzepaczką.

Wstawiamy misę na garnek i intensywnie mieszamy zawartość trzepaczką przez ok. 4-5 minut lub do momentu powstania puszystego kremu (żółtka z cukrem i winem zwiększają objętość trzy razy). Nie możemy dopuścić do tego, by misa zrobiła się zbyt gorąca, a masa zawrzała! Nie należy też choćby na chwilę zaprzestawać mieszania.

Przelewamy krem do kieliszków. Przystrajamy ulubionymi owocami jagodowymi. Podajemy na ciepło (zaraz po przygotowaniu) albo na zimno. Jednakże aby podać zabajone schłodzone musimy mieć pewność, że jest ono idealnie przygotowane - inaczej pod wpływem zimna rozwarstwi się.

P.S.: Zabajone wyjdzie tak żółte jak na zdjęciach, jeśli użyjecie ekologicznych jajek (użyte przeze mnie pochodzą od kury mojej babci, wolnobiegającej i niezestresowanej).

P.S.2: Mimo że jajka są w tym przepisie poddane obróbce termicznej, należy je uprzednio sparzyć wrzątkiem. Temperatura panująca w misie nie jest wystarczająca do zlikwidowania bakterii salmonelli.



     

    

    
    

czwartek, 14 czerwca 2012

Muffiny advocaatowe


A jednak nie będę aż tak monotematyczna :-) Zostało mi trochę advocaatu (za mało, by wypić go z kimś, a za dużo, żeby skonsumować samemu) i postanowiłam tę resztkę wykorzystać do zrobienia muffinów. One również zniknęły po wizycie w domowej strefie kibica ;-)

Ciacha nie są mocno alkoholowe, fajnie smakują z polewą czekoladową lub nasączone syropem. Ja jadłam je z konfiturą rabarbarową albo lemon curdem (przepis wkrótce).


Co będzie potrzebne?
(na ok. 20 sztuk)

  • 15 dag mąki ziemniaczanej
  • 10 dag mąki pszennej
  • 1 proszek do pieczenia (mały)
  • 5 jajek
  • 20 dag cukru pudru
  • 2 cukry waniliowe (32 g)
  • szczypta soli
  • 1 szklanka oleju
  • 1 szklanka ajerkoniaku
  • 1 esencja waniliowa

+ piekarnik, forma na muffiny, papilotki, mikser, miska

Jak to zrobić?

Piekarnik nagrzewamy do 175°C (tryb: termoobieg).

Jajka ucieramy z cukrem pudrem i cukrem waniliowym oraz szczyptą soli. Stale ucierając, wlewamy powoli najpierw olej, a potem ajerkoniak i esencję waniliową. Przesiewamy obie mąki z proszkiem do pieczenia i mieszamy z mokrymi składnikami (konsystencja ciasta jest rzadka).

Ciasto przelewamy do papilotek włożonych do formy na muffinki (mniej więcej do wysokości 3/4) i pieczemy ok. 30 minut (lub dłużej, do "suchego patyczka") na środkowej półce piekarnika.

Smacznego!