Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

Kurczak z karmelizowaną cebulą i ryżem korzenno-kardamonowym


Trochę mnie tu nie było. Ale wcale nie oznacza to, że przez ten czas nie gotowałam i nie piekłam - co mogą potwierdzić moi obdarowywani co jakiś czas wypiekami współpracownicy :-) Tylko jakoś chęć robienia zdjęć, nie wiadomo czemu, odeszła. Cóż, niedawno postanowiła jednak wrócić, więc mam nadzieję, że ten rok wszechogarniającej niemocy już za mną.
Dzisiaj witam Was za to serdecznie po tej długiej przerwie i zapraszam na pyszne i budżetowe danie od Yotama Ottolenghiego z mojej ukochanej książki "Jerusalem". Mariaż goździków, cynamonu, kardamonu, słodyczy rodzynek i karmelizowanej cebuli oraz dość pieprznego kurczaka jest może nieco zaskakujący, ale - wierzcie mi - smakuje wybornie :-)

Co będzie potrzebne?
(na 4 porcje)
  • 1 kg nóg z kurczaka,
  • 3 łyżki oliwy,
  • 2 łyżeczki soli,
  • pieprz,
  • 20 ziaren kardamonu,
  • 6 goździków,
  • 3 laski cynamonu (podzielone wzdłuż na pół),
  • 6 średniej wielkości cebul,
  • 2 łyżki klarowanego masła,
  • 2 łyżeczki cukru,
  • 500 g ryżu basmati,
  • garść rodzynek,
  • 600 ml wrzącej wody (ilość orientacyjna),
  • świeża kolendra,
  • natka pietruszki
+ duża, głęboka patelnia albo szeroki garnek


Jak to zrobić?

Kurczaka nacieramy oliwą, 1 łyżeczką soli, pieprzem, mieszamy z kardamonem, goździkami i cynamonem. Odstawiamy na bok.

Na patelni rozgrzewamy masło klarowane, wrzucamy cebulę, podsypujemy cukrem i smażymy na średnim ogniu, co parę minut mieszając, do uzyskania złoto-brązowego koloru - około 15-20 minut.
Gotową cebulę przekładamy do miseczki i odstawiamy na bok.

Na patelnię wkładamy kurczaka razem z przyprawami i obsmażamy po 5 minut z każdej strony, aż do zbrązowienia mięsa i skórki.
Ściągamy z patelni, odstawiamy na bok.

Na patelnię z tłuszczem pozostałym po smażeniu najpierw cebuli, a potem kurczaka, wrzucamy suchy ryż, 1 łyżeczkę soli, cebulę oraz rodzynki, hojnie podsypujemy czarnym piperzem i dokładnie mieszamy. Na ryż wykładamy kurczaka z przyprawami, wpychając go mocno do środka. Całość zalewamy wrzącą wodą (kurczak musi być nią przykryty). Przykrywamy i dusimy przez 30 minut na wolnym ogniu. Po 15 minutach sprawdzamy, czy woda nie została już w całości wchłonięta przez ryż i potrawa się nie pali. W razie potrzeby podlewamy jeszcze 100 ml wrzątku.

Gdy potrawa się udusi, wyłączamy ogień pod patelnią i zostawiamy pod przykryciem na kolejne 10 minut, by doszła.

Wykładamy na talerz i hojnie obsypujemy świeżo posiekaną świeżą kolendrą i natką pietruszki. Można dodać kleks z jogurtu greckiego wymieszanego z kilkoma kroplami oliwy.

Smacznego! :-)




sobota, 12 stycznia 2013

Ziemniaki w świeżych ziołach


Kolejna wersja ziemniaków, której nie można się oprzeć. Bukiet świeżych ziół oraz pyszna oliwa, czosnek i papryczka chilli sprawiają, że po każdym kęsie macie ochotę na więcej i więcej... I więcej :-)

Co będzie potrzebne?
  • 2 kg ziemniaków (nierozpadających się podczas gotowania)
  • 1 szklanka oliwy (najlepiej smakowej domowej roboty)
  • kilkanaście gałązek świeżego tymianku
  • 4 gałązki świeżego rozmarynu
  • 4 gałązki świeżej szałwii
  • kilkanaście listków świeżej bazylii
  • kilka listków świeżej mięty
  • 1 papryczka chilli
  • 3 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz
+ garnek do gotowania, miska, blender, naczynie do zapieczenia

Jak to zrobić?
Ziemniaki obieramy, myjemy, co większe przekrawamy na pół albo cztery części. Wrzucamy do osolonej wody i gotujemy do miękkości.
W międzyczasie oliwę mieszamy z ziołami, czosnkiem i połową papryczki (drugą połowę kroimy na plasterki, tak jak to widać na zdjęciach) i blenderujemy do rozdrobnienia.
Ugotowane ziemniaki mieszamy z ziołową oliwą, dodajemy sól i pieprz do smaku, a następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego i zapiekamy w piekarniku do zezłocenia (ok. 20-30 min, w temp. 180-200 st. C). Można użyć funkcji "grill-góra" - będzie szybciej, niemniej ziemniaki nie zdążą przejść smakiem zaprawy.
Pałaszujemy z ulubionym mięsem albo jajkiem sadzonym. Same też smakują cudownie :)
Smacznego!!!






Filety w panierce parmezanowo-tymiankowej


Moje najukochańsze kotlety! Robiłam je już dziesiątki razy i nie wiem, jakim cudem nie trafiły jeszcze na blog :-) Przepis pochodzi od Nigelli Lawson (zmodyfikowałam ino ilość przypraw oraz przygotowanie mięsa) i jest kwintesencją prostoty. Niech Was to jednak nie zmyli - mięso w tym wydaniu ma charakterystyczny, bogaty smak i jest naprawdę przepyszne!

Co będzie potrzebne?
  • 4 filety z piersi kurczaka (mogą być też indycze)
  • 250 ml jogurtu naturalnego (albo maślanki)
  • 3 łyżki sosu Worcestershire
  • 1,5-2 szklanki bułki tartej (najlepiej świeżo utartej)
  • 80-100 g parmezanu (startego na drobnych oczkach)
  • 1 łyżeczka pieprzu kajeńskiego
  • 1 łyżka suszonego tymianku
  • 1 łyżeczka soli selerowej
  • sól (do smaku)
  • pieprz (do smaku)
  • pęczek posiekanej pietruszki (opcjonalnie)
  • masło sklarowane oraz oliwa (do smażenia)
+ miska, patelnia, duża miska, duży talerz, głęboki talerz

Jak to zrobić?

Filety opłukujemy, wycieramy, oczyszczamy. Każdy filet przekrawamy wzdłuż tak, aby powstały dwa cienkie kotlety (jeśli chcemy mieć wielkie kotleciska, należy filet w całości rozbić tłuczkiem do mięsa - jak mięso na schabowe).

W misce mieszamy jogurt (maślankę), sos Worcestershire, sól i pieprz. W powstałej marynacie zanurzamy kotlety, dokładnie mieszamy, aby każdy z nich został w całości pokryty płynem, a następnie odstawiamy na co najmniej 30 minut, aby mięso zmiękło i wchłonęło aromat.

Przygotowujemy panierkę:  na duży, głęboki talerz (ja akurat użyłam patelni) wysypujemy bułkę tartą. Dodajemy parmezan, pieprz kajeński, sól selerową oraz tymianek, a następnie dokładnie mieszamy.

Rozgrzewamy na patelni masło sklarowane (z dodatkiem oliwy). Z marynaty wyjmujemy pojedynczo kotlety i każdy dokładnie obtaczamy w panierce. Smażymy po 3-4 minuty z każdej strony. Po usmażeniu kładziemy na talerz i przykrywamy wysoką i szeroką miską, aby dodatkowo się "uparowały".

Gotowe posypujemy świeżą natką pietruszki i podajemy z ziemniaczkami oraz ulubioną surówką albo sałatą. Dobre również na kanapkę ;-)

Smacznego!









poniedziałek, 3 grudnia 2012

Zupa krem pieczarkowo-borowikowa


Druga młodość rosołu :-)

Co będzie potrzebne?
  • 2 litry rosołu
  • 500 g pieczarek
  • 5 dużych, suszonych borowików (opcjonalnie)
  • 3 średnie cebule
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki oliwy
  • 1,5 łyżeczki cukru
  • grzanki
  • pęczek pietruszki albo koperku
  • słodka śmietana 18% (do zabielenia)
+ blender, garnek, patelnia

Jak to zrobić?

Cebulę kroimy w kostkę i smażymy na 1 łyżce masła oraz 1 łyżce oliwy. Po tym, jak się zezłoci, dodajemy cukier i smażymy jeszcze 2 minuty. Przekładamy do garnka z rosołem.

Pieczarki kroimy w plastry i smażymy na 1 łyżce masła oraz 1 łyżce oliwy. Kiedy odparuje woda, którą puściły, przekładamy je do garnka.

Borowiki wkładamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy 15 minut na średnim ogniu. Kiedy zmiękną, razem z grzybowym wywarem przelewamy je do garnka z zupą.

Dolewamy do zupy śmietanę (ok. 1/4-1/2 szklanki). Wszystko blenderujemy na gładki krem. Dosalamy do smaku.

Podajemy z grzankami (bułka pokrojona w kostkę i zezłocona na maśle) i świeżą natką pietruszki albo koperkiem.

Smacznego!



piątek, 30 listopada 2012

Pierogi z farszem rosołowym


Zrobiliście już rosół? Tak? No to przydałoby się zutylizować pozostałe, w ramach produktów ubocznych, rosołowe mięso i warzywa :-)

Jeśli chodzi o warzywa, to wiadomo - sałatka jarzynowa. Każdy robi ją po swojemu i zawsze jest pyszna. Ja do mojej nigdy nie dodaję ziemniaków, a groszek zawsze zamieniam na kukurydzę. Poza tym nie zanurzam sałatki w samym majonezie, a w mieszance majonezu, jogurtu naturalnego i ostrej musztardy.

Niektórzy do sałatki dodają mięso pozostałe po gotowaniu rosołu. Ja wolę przerobić je na farsz do pierogów, które są jednym z moich ulubionych polskich przysmaków :-) Poniżej przedstawiam przepis na ciasto pierogowe z jajkami (przy okazji lepienia pierogów świątecznych z nadzieniem grzybowym, podam również przepis na ciasto bez jajek) oraz bardzo smakowite nadzienie.

Pierogi po ugotowaniu można spokojnie mrozić. Dodatkowo zyskują na smaku po podsmażeniu na maśle i rosole. Można potraktować je okrasą z cebulki i boczku albo pieczarek :-)

Co będzie potrzebne?

Ciasto:
  • 4 szklanki mąki
  • 2 duże jajka
  • 6 łyżek śmietany
  • 3 łyżki oleju z pestek winogron
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 szklanki wody (letniej)
+ stolnica, wałek, szklanka, trzy ściereczki: jedna sucha do układania na niej ulepionych, surowych pierogów i dwie wilgotne - pierwsza do przykrycia ciasta, a druga do przykrycia ulepionych, surowych pierogów, garnek


Farsz:
  • 1 kg rostbefu z kością (waga PRZED ugotowaniem)
  • 1/2 kurczaka
  • 4 średniej wielkości cebule
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1,5 szklanki rosołu
  • sól (do smaku)
  • pieprz (do smaku)
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • szczypta imbiru
  • szczypta kardamonu
  • 2 ugotowane, średnie marchewki (opcjonalnie)
+ patelnia, maszynka do mielenia mięsa (oczka: 6 mm)

Jak to zrobić?

Farsz:

Obieramy kurczaka z mięsa, to samo robimy z rostbefem wołowym.

Cebulę kroimy w kostkę, dodajemy szczyptę soli i smażymy na maśle oraz oliwie do czasu, kiedy osiągnie złoty kolor i stanie się miękka. Wtedy słodzimy ją dwiema łyżeczkami cukru i smażymy kolejne 2-3 minuty, do czasu aż cukier się rozpuści.

Mięso i cebulę (a także marchewkę, jeśli się na nią zdecydujemy) mielimy jednokrotnie w maszynce do mielenia mięsa. Tak powstały farsz doprawiamy i zalewamy rosołem (może zdarzyć się, że zużyjecie mniej albo więcej rosołu niż podane 1,5 szklanki - konsystencja ma być zwarta, ale w smaku nadzienie nie może być suche!).

Ciasto:

Mąkę przesiewamy na stolnicę i robimy w niej krater, do którego wbijamy oba jajka, wsypujemy sól, a także wlewamy olej oraz śmietanę. Ciasto wyrabiamy, stopniowo dodając wodę (niekoniecznie zużyjecie całą podaną w przepisie). Jeśli ciasto okaże się zbyt zwarte, można dodać więcej śmietany. Po zarobieniu powinno być mięciutkie i elastyczne, łatwe do wałkowania.

Ciasto dzielimy na trzy-cztery części i przykrywamy wilgotną ściereczką. Dajemy mu poleżeć przez 15 minut.

Każdą kulkę wałkujemy osobno (reszta nadal leży pod ściereczką), na stolnicy delikatnie wysypanej mąką. Optymalna grubość ciasta po rozwałkowaniu to ok. 2-3 mm.

Górną częścią szklanki wykrawamy koła z ciasta. Na środku każdego układamy pożądaną ilość farszu (u mnie 1 łyżka), lepimy (można pomóc sobie, zamaczając lekko palce w zimnej wodzie), odkładamy na suchą ściereczkę i przykrywamy wilgotną ściereczką.

Gotujemy we wrzącej, osolonej wodzie przez ok. 4-5 minut po wypłynięciu pierogów na wierzch.


Smacznego!





czwartek, 29 listopada 2012

Rosół Pani Ciesielskiej


Tak ogólnie rzecz biorąc, to nie przepadam za rosołem. Zawsze stanowi dla mnie raczej podstawę do innych, ciekawszych zup niż danie samo w sobie. Niemniej ta wersja, podrasowana lekko przyprawami korzennymi, wydaje mi się słuszną koncepcją na listopadowy obiad, kiedy za oknem plucha i zimno, a jedyne, o czym marzymy, to zakopać się pod koc z dobrą książką i kubkiem czegoś rozgrzewającego.
Rosół wspomniany jest tłusty i po każdej jego łyżce czuć miłe fale ciepła, rozlewające się po ciele. Śmiało możecie go wypróbować :-)

Przepis znalazłam bardzo dawno temu w internecie, nawet nie pamiętam gdzie. Wzbogaciłam go o większą ilość oraz różnorodność przypraw korzennych.

Co będzie potrzebne?
  • 4,5 l wody
  • 1 kg rostbefu z kością
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1/2 łyżeczki kminku (można dać mniej albo pominąć - ja, na ten przykład, bardzo nie lubię smaku tej przyprawy)
  • szczypta kurkumy
  • 5 średniej wielkości marchewek (pokrojonych na 2-3 części każda)
  • 2 średniej wielkości pietruszki (pokrojone na 2-3 części każda)
  • 2 duże cebule (całe, opalone na kuchence gazowej)
  • 1/2 dużego selera
  • 4 ząbki czosnku (przekrojone na pół)
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki kardamonu
  • 1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego (albo więcej - do smaku)
  • 1 łyżka wegety (wersja naturalna, bez soli i wspomagaczy)
  • szczypta bazylii
  • sól (do smaku)
  • pęczek zielonej pietruszki
  • pęczek koperku
  • 1/2 kurczaka
  • szczypta majeranku
  • pieprz biały (do smaku)
  • pieprz czarny (do smaku)
+ bardzo duży garnek

Jak to zrobić?

Na 4,5 litra wrzącej wody wrzucamy rostbef z kością, tymianek, kminek i kurkumę. Gotujemy pod przykryciem przez 90 minut.

Następnie dodajemy kurczaka oraz resztę składników (oprócz majeranku, pieprzu białego i pieprzu czarnego) i gotujemy przez kolejne 60 minut.

Po tym czasie odcedzamy mięso i warzywa, jeśli trzeba, uzupełniamy wywar wrzątkiem, a następnie dodajemy majeranek, pieprz biały oraz pieprz czarny, a także dosalamy wedle upodobań.

Podajemy z makaronem albo pierogami.

Smacznego!



środa, 24 października 2012

Polędwiczki w świeżych ziołach - z piekarnika


Miałam wrzucić od razu wszystkie przepisy naraz, ale chyba jednak zrobię to po kolei ;-)

Na zdjęciu powyżej (i poniżej) pierwsza część obiadu, który ostatnio "popełniłam" - delikatne polędwiczki wieprzowe otulone świeżym rozmarynem, oregano, bazylią i czosnkiem z dodatkiem moich ulubionych mieszanek przypraw Nomu, skropione oliwą bazyliową, trzymane przez dobę w temperaturze pokojowej, by zachwycająco przeszły wszystkimi smakami. Delikatne, miękkie i wilgotne - ciężko je zepsuć. Zawsze uważałam, że polędwiczki wieprzowe to najbardziej przyjazne kucharzom mięso :-)

Zjedliśmy je z Połówkiem w towarzystwie sosu podgrzybkowo-kurkowego, domowych frytek oraz zasmażanych buraczków - przepisy będą pojawiały się sukcesywnie na blogu, więc spokojnie - nie ominie Was żadna część tego zniewalającego posiłku ;-)


Co będzie potrzebne?
(na 6 godnych porcji)
  • ok. 1 kg polędwiczek wieprzowych (3 średniej wielkości sztuki)
  • listki oskubane z 6 gałązek rozmarynu (+ kilka gałązek jak na zdjęciu)
  • listki oskubane z 6 gałązek oregano
  • kilkanaście listków bazylii
  • kilkanaście listków mięty
  • pół główki czosnku (+ drugie pół główki jak na zdjęciu)
  • 3 łyżki ulubionej mieszanki przypraw do mięsa (u mnie Nomu, czyli po szczypcie zmielonych: kuminu, kolendry, kurkumy, chilli, cynamonu, goździków, imbiru, kardamonu, gałki muszkatołowej, cukru, gorczycy, ziela angielskiego, pieprzu kolorowego)
  • sól (do smaku)
  • pieprz (do smaku)
  • 6 łyżek oliwy czosnkowo-bazyliowej
  • 3 łyżki oliwy czosnkowo-rozmarynowej
+ patelnia, naczynie żaroodporne do zapiekania (najlepiej z przykrywką - jeśli nie mamy przykrywki, nakryjemy mięso folią aluminiową)


Jak to zrobić?

Mięso myjemy pod zimną wodą, osuszamy ręcznikiem papierowym i przekładamy do żaroodpornego naczynia.

Siekamy razem listki świeżego rozmarynu, oregano, bazylii, mięty i czosnek (pierwsze pół główki - wcześniej oczywiście obrane z łupinek). Przekładamy do miseczki, wsypujemy przyprawy sypkie i oliwę. Mieszamy (ma powstać dość gęsta papka).

Mięso dokładnie nacieramy marynatą (najlepiej bezpośrednio dłońmi - w tym miejscu zawsze czuję swego rodzaju ukłucie satysfakcji pomieszanej z podekscytowaniem; stanowczo w nacieraniu mięsa marynatą jest jakiś element fetyszyzmu :]), po czym naczynie żaroodporne przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową. Odstawiamy na blat kuchenny na dobę*, by mięso przeszło wszystkimi smakami i aromatami.

Piekarnik rozgrzewamy do 180°C (termoobieg).

W międzyczasie mięso podsmażamy z każdej strony na mocno rozgrzanej patelni (do zrumienienia - po minucie-dwie na każdą stronę) - dzięki temu zabiegowi pory się zamkną, a polędwiczki pozostaną soczyste po wizycie w piekarniku.

Podsmażone polędwiczki przekładamy (wraz z całą zawartością patelni, tj. oliwą i marynatą) z powrotem do naczynia żaroodpornego, układamy na nich gałązki świeżego rozmarynu oraz ząbki czosnku w łupinkach (na zdjęciach widać mięso właśnie na tym etapie przygotowania), przykrywamy i wkładamy do nagrzanego piekarnika na 80-90 minut. Mniej więcej po 50-60 minutach zdejmujemy przykrywkę i dajemy płynom, w których pływa mięso, lekko odparować.

Wyjmujemy, kroimy przed podaniem, pałaszujemy.

Bon appétit! :-)

*Nie bójcie się zostawiać surowego mięsa na tak długi czas w temperaturze pokojowej - natarte przyprawami, w cieple o wiele szybciej przejdzie ich smakiem, ale nie zdąży się zepsuć (marynata lekko je konserwuje i przedłuża trwałość).




środa, 10 października 2012

Sałata z miodowym kurczakiem i dynią deserową skropiona ostrym tajskim dressingiem


Dynia - królowa jesieni - zagościła i na moim stole. W tym przepisie jest słodka i towarzyszy słodyczy mięciutkiego mięsa przeplatanej nienachalną ostrością tajskiego dressingu i rukoli.

Polecam z czystym sumieniem - naprawdę pyszna sprawa na lunch, lekki obiad albo popisową kolację.

"Dynię deserową" (czyli kawałki dyni uwięzione w słoiku i zalane cukrowym, lekkim syropem), o której mowa w przepisie, dopadłam na poznańskich Targach Smaków Regionów, które odbyły się w zeszły weekend. Pochodzi z gospodarstwa ekologicznego Państwa Krystyny i Andrzeja Hapka. Żałuję, że nie prowadzą sklepu internetowego, bo z chęcią sprowadziłabym sobie więcej tego pomarańczowego cuda... No ale trudno. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - z racji braku innych możliwości na pewno zrobię ją w najbliższym czasie sama w domu, więc możecie spodziewać się przetworowego przepisu :-)

Tymczasem spróbujcie znaleźć podobne cudo w sklepie.

Co będzie potrzebne?

Kurczak:
  • 2 duże piersi z kurczaka (czyli jedna podwójna)
  • 3 łyżki miodu wielokwiatowego
  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • 2 łyżki sosu Worcestershire
  • 2 łyżki ulubionej przyprawy do kurczaka (u mnie po szczypcie: słodkiej papryki, kolendry, tymianku, majeranku, szałwii, natki pietruszki, gorczycy)
  • pieprz (do smaku)
  • sól (do smaku)
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka oleju (u mnie z pestek winogron)

+ miska, tłuczek, garnuszek, patelnia

Dressing (inspiracja - warsztaty grillowe z Tomkiem Jakubiakiem):
  • mała doniczka świeżej kolendry
  • papryczka chili
  • 4 ząbki czosnku
  • 4 łyżki miodu wielokwiatowego
  • 1 łyżka jasnego sosu sojowego 
  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • 3 łyżki oleju (u mnie z pestek winogron)
  • sok z 1,5 limonki
  • sól (do smaku)
  • pieprz (do smaku)

+ blender

Sałata:
  • sałata lodowa
  • opakowanie rukoli
  • 1 słoiczek dyni deserowej
  • owoce granatu
  • dojrzewający, twardy ser kozi (może być też parmezan)

+ misa do sałaty

Jak to zrobić?

Kurczak:

Mięso z kurczaka myjemy, osuszamy, rozbijamy leciutko tłuczkiem. Składniki marynaty mieszamy w garnuszku i zalewamy nią mięso. Nacieramy i odstawiamy na co najmniej godzinę (idealnie - na całą noc).

Smażymy na maśle i oleju do zezłocenia (nie martwcie się, jeśli miejscami kurczak będzie bardzo mocno brązowy - to znak, że skarmelizował się miód). Odstawiamy do wystygnięcia.

Dressing:

Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze. Miksujemy do gładkości.

Sałata:

Sałatę lodową rwiemy na średnie kawałki, wkładamy do misy. Rukolę przerywamy na pół, również umieszczamy w misie. Mieszamy.

Wsypujemy odcedzoną dynię deserową, pestki granatu. Mięso kroimy w paski, układamy na wierzchu. Całość posypujemy startym na drobnych oczkach serem. Polewamy dressingiem.

WAŻNE: dressingiem polewamy sałatę tuż przed podaniem, a najlepiej, jeśli każdy zrobi to we własnym zakresie, kiedy jego porcja znajdzie się na talerzu.

Smacznego! :-)






Przepis dodaję do akcji:

         

piątek, 7 września 2012

Tagliatelle Carbonara


Carbonara. Makaron, na który każdy kucharz ma własny przepis :-) W każdym miejscu, w którym ją jadłam zawsze smakowała troszkę inaczej.

Moja interpretacja pochodzi z warsztatów grillowych z Tomkiem Jakubiakiem i jest preludium do innego przepisu - grillowanego łososia zapiekanego pod makaronem carbonara.


Co będzie potrzebne?

  • 500 g makaronu tagliatelle
  • 3000 g boczku wędzonego (pokrojonego w drobne słupki)
  • 5 cebulek szalotek (pokrojonych w półplasterki)
  • 1 i 1/3 szklanki śmietany kremówki 30% (płynnej)
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • pęczek pietruszki
  • sól
  • pieprz

+ duży garnek do makaronu, bardzo duża patelnia (ewentualnie), miseczka, trzepaczka (lub widelec)


Jak to zrobić?

Zagotowujemy wodę na makaron.

W międzyczasie kroimy boczek i smażymy go razem z szalotką na sporej patelni (bardzo duży ogień) aż do czasu, gdy wytopi się większość tłuszczu. Zmniejszamy ogień do małego (kuchenki elektryczne: poziom 3/9).

Makaron wrzucamy do osolonej wcześniej wody, gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 

W międzyczasie przygotowujemy mieszankę śmietanowo-jajeczną. Do śmietany dodajemy 1 jajko i jedno żółtko - roztrzepujemy trzepaczką, odstawiamy na bok.

Ugotowany makaron odcedzamy, ale NIE HARTUJEMY! Gorące tagliatelle od razu wrzucamy na patelnię z boczkiem i szalotką oraz zalewamy mieszanką śmietanowo-jajeczną. Intensywnie mieszamy do momentu średniego stężenia (ok. 1 min). Zdejmujemy z ognia. Solimy i pieprzymy do smaku.

Rada: Jeśli nie macie dość dużej patelni, by pomieściła wszystkie składniki, danie można zrobić w garnku po ugotowanym makaronie.

Przekładamy na talerze i posypujemy świeżą natką pietruszki. Można posypać też świeżo startym parmezanem.


Smacznego! :-)